Iga czuje się jak zwyciężczyni

14 listopada 2021 09:13:13 CET

Iga Świątek nie zdołała przedłużyć nadziei na awans do półfinału WTA Finals w Guadalajarze, ale nie jest sobą rozczarowana. Po pokonaniu problemów z dyspozycją nie mogła zrobić wiele więcej.

Najlepszą obecnie polską tenisistkę, Świątek, czeka w Meksyku już tylko mecz pożegnalny z pewną awansu do półfinału Paulą Badosą – tymczasem kurs na zwycięstwo Karoliny Pliskovej w czeskim pojedynku z Barborą Krejcikovą 1.57, a na triumf jej rodaczki 2.37.

Po tym jak Świątek przegrała w pierwszym meczu WTA Finals 6:2, 6:4 z Marią Sakkari, w celu uzyskania awansu do fazy pucharowej musiała pokonać wiceliderkę światowego rankingu, Arynę Sabalenkę i rzeczywiście do końca pozostawała w grze o triumf.

W pierwszym secie wygrała zdecydowanie, ale przegrała drugą odsłonę, a o porażce w całym meczu zdecydował przegrany 11. gem trzeciego seta. Cały mecz zakończył się wynikiem 6:2, 2:6, 7:5. Mimo porażki i utraty szans na spełnienie marzeń o powtórzeniu wyczynu Agnieszki Radwańskiej z 2015 roku, Iga jest zadowolona.

„Sądzę, że zagrałam bardzo dobrze, ale z pewnością nie grałam w swoim rytmie, ponieważ Aryna to zawodniczka, która nie pozwala na złapanie swojego rytmu. Często uderzałam ramą, wiem o tym” – zaczęła od błędów Polka.

„Ale biorąc pod uwagę to, jak się czułam po przyjeździe tutaj i nawet dzień przed tym meczem, czuję się jakbym to ja wygrała 2:1, ponieważ wygrałam ze stresem i strachem, ale przegrałam z Aryną. Mimo wszystko to pozytywny dzień, z którego wyciągnę naukę”.

Iga ze swoją ostatnią w sezonie rywalką spotka się po raz drugi w sezonie i zarazem w karierze. Ich pierwsze starcie miało miejsce podczas igrzysk w Tokio, gdzie 2:0 wygrała Badosa.

Zakłady na Tenisa